Jola i Piotrek – reportaż z wyjątkowego ślubu

Jola i Piotrek – reportaż z wyjątkowego ślubu

SESJA ZDJĘCIOWA | ART PHOTO LIFE | ROBERT JACHIM


Dlaczego reportaż ze ślubu może być wyjątkowy?

Pewnie byłeś choć raz w wesołym miasteczku i być może miałeś na tyle odwagi, żeby przejechać się kolejką lub na karuzeli, gdzie wsiadasz po to, żeby doświadczyć dużej dawki adrenaliny. Podziwiam :) Ja szczerze powiem, unikam takich atrakcji jak mogę. Po prostu takie akcje zdecydowanie nie są dla mnie :) Natomiast uwielbiam poczuć taką adrenalinę w fotografii. Wtedy jestem w swoim żywiole.

Ślub Joli i Piotrka to była właśnie taka fotograficzna jazda na rolerkosterze …

Ok, po kolei …

Nic nie zapowiadało tego co miało się wydarzyć. Z reguły w takich sytuacjach zakładamy, że mamy wszystko zapięte na ostatni guzik i pozostaje nam tylko zrealizować nasze plany, bo wszystko mamy pod kontrolą. Jest ustalony termin ślubu, są świadkowie, potem krótka sesja, uroczysty obiad i po wszystkim. Obrączki ma świadek, więc wszystko odbywa się zgodnie z planem. Na razie jest ok. Możemy wziąć głęboki oddech i miejmy to już za sobą.

O naiwności. Od czego jest życie? Właśnie od pisania specjalnych scenariuszy :)
Przecież takie wydarzenie jak ślub, powinno się pamiętać do końca życia, jako naprawdę coś wyjątkowego. I dokładnie tak było. Tyle że wszystko było odwrócone o 180 stopni ! I dlatego było wyjątkowe.

To miał być bardzo skromny ślub. Tak zwana formalność. Uroczystość miała się odbyć w Urzędzie Stanu Cywilnego w Szczecinie, który mieści się na Zamku Książąt Pomorskich. Bez specjalnego rozgłosu. Tylko para młoda i świadkowie. Nasze ustalenia, były precyzyjne. Dokumentacja ślubu + kilka zdjęć w formie małej sesji ślubnej + kilka zdjęć podczas uroczystego obiadu w restauracji. Tyle. Max 2-3 godz. na całość.

Znając plan uroczystości, poukładałem sobie plan mojego działania, wyobrażałem sobie jakie kadry chcę zrobić. Praktycznie zawsze tak robię, kiedy wiem gdzie i co będę fotografował. Robię sobie taką projekcję w głowie, dzięki temu później nie zastanawiam się nad kadrami, ponieważ już je gdzieś wcześniej widziałem :) To mnie bardzo pobudza i dodaje pewności. Staram się przewidzieć różne scenariusze. Dzięki temu nie stresuję się, tylko obserwuję sytuacje i po prostu robię zdjęcia. Znikam za aparatem i przenoszę się do swojego świata.

W przypadku takich uroczystości najlepiej sprawdza się forma reportażu fotograficznego, opowiadająca historię z wydarzenia. Uwielbiam. Takie fotografowanie wymaga od fotografa maksymalnego skupienia, dlatego że akcja dzieje się praktycznie wszędzie i trzeba być przygotowanym na różne scenariusze. Przede wszystkim, trzeba umieć panować nad swoim sprzętem, nie wolno się bać i panikować w sytuacji, kiedy zostaniemy zaskoczeni. Masz wiedzieć co robić.

Jeżeli jednak coś nie idzie po naszej myśli, dobrze jest wtedy wziąć głęboki oddech, uspokoić emocje. Pomyśleć. Lepiej jest stracić jedną lub dwie sytuacje niż stracić dużo więcej, kiedy będziemy się stresować, że nie wiemy jak fotografować w danej chwili. Dużą rolę odgrywa tutaj doświadczenie. To prawda. Po to są właśnie takie momenty. Warto je potraktować jako naukę.

I tak z kameralnej uroczystości zrobił się prawdziwy ślub. Nagle, znikąd zjawili się rodzice, najbliższa rodzina i przyjaciele. Oho, będzie ciekawie, pomyślałem :) Młodzi byli zaskoczeni, ale pozytywnie.

Przecież umawialiśmy się, że to będzie tylko formalność i załatwimy to szybko.
Jak mogłoby nas zabraknąć przy Was, w tak ważnym dla Was dniu? – było słychać podczas rozmów.


Kiedy ceremonia się skończyła, tak naprawdę dopiero wtedy wszystko się zaczęło

Po ceremonii, zgodnie z ustaleniami pojechaliśmy na szybką sesję fotograficzną. Mój wybór padł na pobliskie Wały Chrobrego, ze względu na to, że jest to bardzo atrakcyjne wizualnie miejsce, licznie odwiedzane przez turystów. W dodatku położone blisko Zamku Książąt Pomorskich. W takich miejscówkach, sesja fotograficzna przebiega z reguły sprawnie, ponieważ są to sprawdzone miejsca, które świetnie prezentują się na zdjęciach. Ponieważ kadry miałem już w głowie, poszło nam naprawdę sprawnie :)

I tutaj zaczyna się obrót o 180 stopni. Marcin (świadek), który pilnował czasu podczas sesji fotograficznej, podszedł do mnie i powiedział mi, żebym jeszcze przedłużył sesję o 15 min, bo potrzebują trochę więcej czasu. Dla mnie ok, bo zrobię jeszcze kilka fajnych zdjęć. Tylko po co im ten dodatkowy czas?

Na osobności zostałem wtajemniczony w szczegóły akcji i dostałem informację, żebym się niczym nie przejmował i został z nimi dalej. Nic więcej nie trzeba mi było mówić, ponieważ dla mnie to jest właśnie ta adrenalina, która wyzwala we mnie dodatkowe emocje, które staram się przekładać na zdjęcia. Tak naprawdę nie wiesz czego masz się spodziewać, ale musisz być czujny i dokumentować to, co się dzieje.

Kiedy nadszedł już odpowiedni moment, wsiedliśmy do samochodu, świadek zawiązał oczy młodym. Jedziemy na niespodziankę. Nie wiadomo dokąd. To znaczy ja już wiem. Wy i młodzi jeszcze nie. Robi się ciekawie :)

I tutaj następuje szok. Miała to być uroczystość w gronie kameralnym, a przyjechaliśmy do domu świadków, gdzie okazało się, że tradycja to rzecz święta. Jeśli był ślub, musi być wesele. Na miejscu czekały na młodych obie rodziny i wszyscy przyjaciele. Wszystko zrobione zostało w wielkiej tajemnicy przed nimi i dopięte na ostatni guzik. Akcja, jakiej jeszcze nie widziałem. Pełen katering, muzyka, plac do tańczenia, wszystko, co jest potrzebne do dobrej imprezy, której niewątpliwie pretekstem był ślub Joli i Piotrka. I zaczęła się impreza. Ja w domu byłem grubo po godz 2 w nocy, a pojechałem na 2-3 godz.

To jest właśnie ta adrenalina, na którą trzeba być gotowym i dać się jej ponieść. Niestety na kolejkę i tak nie wsiądę :)

Podsumowując

Poznałem na tym przyjęciu ślubnym mnóstwo wspaniałych, otwartych i radosnych ludzi, dla których przyjaźń znaczy wszystko. Dużo uśmiechu, tańców, wspólnych rozmów, radości i ja to wszystko mogłem sfotografować. Dziękuję za takie emocje.

Wszedłem w to całym sobą, bez żadnego wahania. Dzięki temu mogłem zrobić reportaż tak mocno naturalny i obfity w emocje, że zapamiętam ten dzień do końca życia. Zostawiam Was już do końca ze zdjęciami. Patrzcie jak fajnie jest być blisko ze sobą i mieć grono przyjaciół, które jest bezcenne.

fotografia ślubna szczecin
fotografia ślubna szczecin
wyjątkowy reportaż ze ślubu Joli i Piotrka
wyjątkowy reportaż ze ślubu Joli i Piotrka
wyjątkowy reportaż ze ślubu Joli i Piotrka
fotografia ślubna szczecin



Share post:

  • /

Leave A Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

%d bloggers like this: