Meandmyselfie

BW

Szczecin, Hamburg, Berlin, Praga

24 marca, 2024

Robert Jachim

BW, Kolor, Project

Meandmyselfie.

Ten projekt nie powstał z potrzeby pokazania siebie. Raczej z potrzeby sprawdzenia, co się dzieje, kiedy stajesz po obu stronach aparatu. Bez klienta, bez zadania, bez historii do opowiedzenia komuś innemu. Tylko ja, aparat i moment, w którym muszę sam zdecydować, co właściwie chcę zobaczyć.

„Meandmyselfie” nie jest serią klasycznych autoportretów. Nie chodzi w nim o wygląd ani o wizerunek. Bardziej o obecność. O to, co zostaje na zdjęciu, kiedy przestajesz kontrolować, jak powinieneś wyglądać, i zaczynasz reagować na to, co naprawdę czujesz w danej chwili.

Autoportret w takim ujęciu jest trudniejszy niż fotografowanie innych ludzi. Nie masz dystansu. Nie możesz się schować za aparatem. Wszystko, co się pojawia w kadrze, wychodzi wprost z Ciebie. Napięcie, zmęczenie, skupienie, czasem pustka. I właśnie to było dla mnie najważniejsze w tym projekcie.

Zdjęcia z „Meandmyselfie” nie powstawały według planu. Czasem robiłem jedno ujęcie i kończyłem. Czasem wracałem do tego samego miejsca kilka razy. Zmieniało się światło, zmieniałem się ja. To był proces bardziej podobny do notowania myśli niż do klasycznej sesji zdjęciowej.

Nie interesowało mnie, żeby te fotografie były „ładne”. Interesowało mnie, żeby były uczciwe. Żeby coś w nich było prawdziwe, nawet jeśli nie do końca wygodne. Minimalny ruch głowy, spojrzenie w bok, cień na twarzy. Te drobne rzeczy często mówiły więcej niż całe stylizacje.

Praca nad tym projektem była też rodzajem zatrzymania. W świecie, w którym cały czas coś fotografuję dla kogoś, nagle mogłem na chwilę zrobić zdjęcie tylko dla siebie. Bez myślenia, jak to zostanie odebrane. Bez oczekiwań.

„Meandmyselfie” stał się zbiorem takich momentów. Nie historii opowiedzianej od początku do końca, tylko zapisu stanów. Czasem spokojnych, czasem napiętych, czasem bardzo zwykłych. To trochę jak prowadzenie dziennika, tylko zamiast słów są obrazy.

Ten projekt nauczył mnie też innego patrzenia na ludzi, których fotografuję na co dzień. Kiedy sam stajesz przed obiektywem, zaczynasz lepiej rozumieć, jak bardzo to jest intymna sytuacja. Jak dużo zaufania wymaga. I jak łatwo coś zepsuć, jeśli próbujesz kogoś ustawić albo poprawić.

„Meandmyselfie” nie jest projektem zamkniętym. To coś, do czego wracam wtedy, kiedy potrzebuję na chwilę zwolnić i sprawdzić, gdzie jestem. Nie w sensie miejsca, tylko w sensie bycia.

Te zdjęcia nie mają opowiadać, kim jestem. Mają raczej pokazywać, że to się cały czas zmienia. I że właśnie w tej zmienności jest coś prawdziwego. Ten projekt jest bardzo bliski temu, jak pracuję też w innych osobistych seriach fotograficznych.

Więcej przykładów autoportretów w fotografii można zobaczyć w portfolio Vivian Maier, jednej z najwybitniejszych fotografek ulicznych

error: